Od czasu, gdy
przestałem śledzić zawiłe losy lokalnej flory i fauny celebryckiej, czuję się
trochę jakbym stracił sporej wielkości kawałek wrastającego mi w palec
paznokcia. Ludzie rzucają we mnie słowa jak pociski, a ja nie mam nawet albinoskiego
pojęcia o co ke pasa?
Nie, nie żałuję,
przeciwnie, bardzo Ci dziękuję kochany, że mi odejść od portali plotkarskich pozwoliłeś
już półtora roku temu. I tutaj musze przyznać, że higiena życia codziennego
znaczeni się poprawiła. Poza tym, jak ja mogłem czytać banialuki o laleczkach,
których iloraz inteligencji jest równy pierwiastkowi odległości w kilometrach,
spod mojego zakładu pracy do Rue des Bourgs 14 w Vieux-lès-Asfeld. Podpowiem – niewiele.
Szczerze mówiąc wolę poczytać książkę, albo się poruchać, jak na gej przystało,
szczególnie w opinii prawicowych Świętopełków.
Oczywiście nie da
się od tego uciec całkowicie, ponieważ portale internetowe uchodzące za ‘opiniotwórcze’,
często przemycają treści z podwórek rodzimej maślanki towarzyskiej. Stąd jakieś
tam pojęcie, że była żona nowego partnera byłej żony jej obecnego męża jeszcze
nie tak dawno prostytuowała się w zamian za wikt w prywatnych stacjach telewizyjnych.
Nie wiem, czy ktoś tutaj odkrył proch tą informacją, czy to jest coś na miarę
wynalazku naukowców z Centrum Badań Płodowych w Filadelfii, którzy stworzyli
sztuczną macice owcy? Wystarczy spojrzeć na jej aparycję, wiem że nie należy
oceniać książki po okładce, ale jeżeli na okładce jest roznegliżowana
kurtyzana, której dekolt sięga w okolice pachwin, a makijaż przywodzi na myśl
takie dzieła kinematografii jak ‘Foreskin Gump’, ‘Pulp Friction’ czy ‘Whore of
the rings II’ – to chyba kurka wodna coś jest na rzeczy.
Dlatego
zakończyłem też moją przygodę z konwencjonalna telewizją. Jeżeli maiłbym przypadkiem
nawet natrafić na któryś z popularno-nienaukowych programów szeroko pojętego
lansu jednostek ‘znanych’ z pudelka, czy innego instagramu, to przysięgam, że
musiałbym sobie oderwać sporą część prawej nogi, żeby mieć czym rzucić w
odbiornik! Teraz ta ponoć prostytutka z obecnym partnerem będzie jeździć i się
przedstawiać w różnych krajach… niestety miałem nieprzyjemność widzieć u
rodziców fragment weekendowego wydania DDB (Dzień Dobry Bezrobotni), gdzie była
ona i ten jej pan z dziwną czapką na głowie, zrobioną bynajmniej z włosia madagaskarskiej
małpiatki aye-aye! Ile oni sobie naspijali skondensowanego mleczka z pyszczków
i przeciążonych od wypełniaczy ust. Jaka to ona jest zdolna, bo pojechała i
wysiadła z samolotu, i poszła ulicą, i udało jej się przepłynąć łódką na drugą
stronę akwenu wodnego… no kurwa mać, to jest teraz w telewizji?
Albo jakieś dwa glonojady,
które zostały przebrane za dmuchane lalki i zmuszone do wydawania otworami gębowymi
dzięków, przypominających piosenki świąteczne jednej z najbardziej znanych po
Don Vasylu cyganek w Polszy! Przecież Edita Don Górniak musiała się w sowim
łożu przewracać widząc to! Moja ściana na fejsbuczku została zalana tym
popisem! Musiałem usunąć kilka osób ze znajomych, bo ile można było na to
patrzeć, przecież to okrutne tak katować przedstawicieli zmiennocieplnych
kręgowców wodnych!
Szczerze, to ja początkowo
nawet podszedłem do całej sprawy z pokorą i pewną taką nieśmiałością w ocenie. Zrobiło
mi się żal, że ktoś z niepełnosprawnych dziewczyn robi sobie brzydkie żarty! W dodatku
przebiera je w za małe kostiumy dla Małych Miss. Każdy ma prawo do radości, do
śpiewu, do bycia sobą. Ale kiedy natrafiłem na jutjubie na fragment ich wywiadu…
Kochani, tęczowy bełt podszedł mi pod same migdałki i przysięgam Was, że nie
rzygałem tęczą tylko przez ogromną niechęć do gwałtownych wyrzutów treści
pokarmowej na zewnątrz z żołądka poprzez przełyk i jamę ustną! Trzeba mieć
naprawdę tupet, żeby jednocześnie pokazywać swoje wargi sromowe oraz wargi ust
i pierdolić farmazony o marzeniach w branży FONOGRAFICZNEJ! No chyba, że ona
tak niewyraźnie mówiła i chodziło jej o branże pornograficzną… to ok, pierwszy
biję się w piersi i odszczekuję moje litania – hau hau!
I nie, nie mam
pojęcia o co chodzi z tymi blogerkami, co kazały jakiejś siostrze sprzątać mieszkania
w zamian za to, że ‘kulturysta’ w rurkach z, o zgrozo kurwa, czy wszystkie
celebrytki nad Wisłą mają teraz silikon w ryju, ustami jak po pogryzieniu przez
watahę szerszeni japońskich, będzie na nią krzyczał, czy ją szarpał, czy inne pięćdziesiąt
jeden twarzy Greja. Starzy, jestem zmęczony samym pisaniem o tych kołomyjach, a
co dopiero śledzić i się w to wszystko wczytywać. Skonałbym z wyczerpania, a
mam w sobie pielęgnowanego małego leniuszka, który mi na to nigdy nie pozwoli…
…natomiast pozwoli
mi na zareklamowanie zajebistych czapek, które moja koleżanka robi sama. I to
jest właśnie coś, co ja będę z ogromną chęcią promować! Praca, praca i jeszcze
raz praca, połączona z talentem i chęcią działania, a nie rozkraczanie cycków
na ekranie komputerka! Informację o wyczesanych nakryciach głowy od Basi
znajdziecie na jej fejsbuczqu - https://www.facebook.com/BH.behappyhandemade/
A sponsorem
muzycznym dzisiejszego docinka zostają literki ‘O’ i ‘W’ – endżoj!






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz