piątek, 26 stycznia 2018

glonojady kurtyzany

     Od czasu, gdy przestałem śledzić zawiłe losy lokalnej flory i fauny celebryckiej, czuję się trochę jakbym stracił sporej wielkości kawałek wrastającego mi w palec paznokcia. Ludzie rzucają we mnie słowa jak pociski, a ja nie mam nawet albinoskiego pojęcia o co ke pasa?

     Nie, nie żałuję, przeciwnie, bardzo Ci dziękuję kochany, że mi odejść od portali plotkarskich pozwoliłeś już półtora roku temu. I tutaj musze przyznać, że higiena życia codziennego znaczeni się poprawiła. Poza tym, jak ja mogłem czytać banialuki o laleczkach, których iloraz inteligencji jest równy pierwiastkowi odległości w kilometrach, spod mojego zakładu pracy do Rue des Bourgs 14 w Vieux-lès-Asfeld. Podpowiem – niewiele. Szczerze mówiąc wolę poczytać książkę, albo się poruchać, jak na gej przystało, szczególnie w opinii prawicowych Świętopełków.




     Oczywiście nie da się od tego uciec całkowicie, ponieważ portale internetowe uchodzące za ‘opiniotwórcze’, często przemycają treści z podwórek rodzimej maślanki towarzyskiej. Stąd jakieś tam pojęcie, że była żona nowego partnera byłej żony jej obecnego męża jeszcze nie tak dawno prostytuowała się w zamian za wikt w prywatnych stacjach telewizyjnych. Nie wiem, czy ktoś tutaj odkrył proch tą informacją, czy to jest coś na miarę wynalazku naukowców z Centrum Badań Płodowych w Filadelfii, którzy stworzyli sztuczną macice owcy? Wystarczy spojrzeć na jej aparycję, wiem że nie należy oceniać książki po okładce, ale jeżeli na okładce jest roznegliżowana kurtyzana, której dekolt sięga w okolice pachwin, a makijaż przywodzi na myśl takie dzieła kinematografii jak ‘Foreskin Gump’, ‘Pulp Friction’ czy ‘Whore of the rings II’ – to chyba kurka wodna coś jest na rzeczy.




     Dlatego zakończyłem też moją przygodę z konwencjonalna telewizją. Jeżeli maiłbym przypadkiem nawet natrafić na któryś z popularno-nienaukowych programów szeroko pojętego lansu jednostek ‘znanych’ z pudelka, czy innego instagramu, to przysięgam, że musiałbym sobie oderwać sporą część prawej nogi, żeby mieć czym rzucić w odbiornik! Teraz ta ponoć prostytutka z obecnym partnerem będzie jeździć i się przedstawiać w różnych krajach… niestety miałem nieprzyjemność widzieć u rodziców fragment weekendowego wydania DDB (Dzień Dobry Bezrobotni), gdzie była ona i ten jej pan z dziwną czapką na głowie, zrobioną bynajmniej z włosia madagaskarskiej małpiatki aye-aye! Ile oni sobie naspijali skondensowanego mleczka z pyszczków i przeciążonych od wypełniaczy ust. Jaka to ona jest zdolna, bo pojechała i wysiadła z samolotu, i poszła ulicą, i udało jej się przepłynąć łódką na drugą stronę akwenu wodnego… no kurwa mać, to jest teraz w telewizji?




     Albo jakieś dwa glonojady, które zostały przebrane za dmuchane lalki i zmuszone do wydawania otworami gębowymi dzięków, przypominających piosenki świąteczne jednej z najbardziej znanych po Don Vasylu cyganek w Polszy! Przecież Edita Don Górniak musiała się w sowim łożu przewracać widząc to! Moja ściana na fejsbuczku została zalana tym popisem! Musiałem usunąć kilka osób ze znajomych, bo ile można było na to patrzeć, przecież to okrutne tak katować przedstawicieli zmiennocieplnych kręgowców wodnych!




     Szczerze, to ja początkowo nawet podszedłem do całej sprawy z pokorą i pewną taką nieśmiałością w ocenie. Zrobiło mi się żal, że ktoś z niepełnosprawnych dziewczyn robi sobie brzydkie żarty! W dodatku przebiera je w za małe kostiumy dla Małych Miss. Każdy ma prawo do radości, do śpiewu, do bycia sobą. Ale kiedy natrafiłem na jutjubie na fragment ich wywiadu… Kochani, tęczowy bełt podszedł mi pod same migdałki i przysięgam Was, że nie rzygałem tęczą tylko przez ogromną niechęć do gwałtownych wyrzutów treści pokarmowej na zewnątrz z żołądka poprzez przełyk i jamę ustną! Trzeba mieć naprawdę tupet, żeby jednocześnie pokazywać swoje wargi sromowe oraz wargi ust i pierdolić farmazony o marzeniach w branży FONOGRAFICZNEJ! No chyba, że ona tak niewyraźnie mówiła i chodziło jej o branże pornograficzną… to ok, pierwszy biję się w piersi i odszczekuję moje litania – hau hau!



     I nie, nie mam pojęcia o co chodzi z tymi blogerkami, co kazały jakiejś siostrze sprzątać mieszkania w zamian za to, że ‘kulturysta’ w rurkach z, o zgrozo kurwa, czy wszystkie celebrytki nad Wisłą mają teraz silikon w ryju, ustami jak po pogryzieniu przez watahę szerszeni japońskich, będzie na nią krzyczał, czy ją szarpał, czy inne pięćdziesiąt jeden twarzy Greja. Starzy, jestem zmęczony samym pisaniem o tych kołomyjach, a co dopiero śledzić i się w to wszystko wczytywać. Skonałbym z wyczerpania, a mam w sobie pielęgnowanego małego leniuszka, który mi na to nigdy nie pozwoli…

     …natomiast pozwoli mi na zareklamowanie zajebistych czapek, które moja koleżanka robi sama. I to jest właśnie coś, co ja będę z ogromną chęcią promować! Praca, praca i jeszcze raz praca, połączona z talentem i chęcią działania, a nie rozkraczanie cycków na ekranie komputerka! Informację o wyczesanych nakryciach głowy od Basi znajdziecie na jej fejsbuczqu - https://www.facebook.com/BH.behappyhandemade/




     A sponsorem muzycznym dzisiejszego docinka zostają literki ‘O’ i ‘W’ – endżoj! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz