środa, 21 maja 2014

kempa krzaków beata od homo

     No to zajebiście, Wielka Księżna Świecącej Facjaty, wiecznie upocona Kempa Krzaków Beata chce mnie wyjebać na orbitę okołoziemską. Jestem ciekawa, dlaczego Kempie Krzaków Beacie tak nie po drodze z moją skromną osobą... slogan w najnowszym spocie wyborczym ‘solidarnej’ Polski - NIE DLA HOMO - pojawia się nad jej uroczym, okrągłym i tłustym ryjkiem.



     Kempa Krzaków Beata wygląda jak zawsze niczym księżyc w pełni z wstrzykniętym pod poliki smalcem, który dla zabawy, sączy się z każdego pora udręczonej dżenderem buźki. Elokwencja wiertarki, powab konserwy turystycznej i horyzonty szerokie niczym sznurowadła w lakierkach... Szczerze, to ona mnie już nawet nie wkurwia, jest mi jej żal. Współczuję, że musi codziennie oglądać, jak ‘katolickie’ i ‘zbożne’ państwo, powoli, bo powoli, ale zaczyna akceptować to, że bzykać można się nie tylko z kotem, mężem, czy żoną, tudzież z dzieckiem, jak wielu duszpasterzy czyni w czeluściach swoich płacy, ale z kim się komu podoba, pod warunkiem, że nie wyrządzamy tej drugiej osobie krzywdy.

     Poza tym, kim ta wielkiej urody przerośnięta salcesonowa kiełbasa jest, żeby decydować, że kurwa NIE dla ponad 10% społeczeństwa. Bo kurwa co? Bo ona tak mówi? Pot spływa jej po włosach, po czole, po policzkach! Może niech Kempa Krzaków Beata zajmie się swoim ogródkiem, niech wyjmie krzyż z pomiędzy nóg i zrobi coś pożytecznego, a nie wiecznie tylko dzielić wszystkich i wszystko. Zresztą podejście głęboko egoistyczne i ograniczone jak prawa człowieka w Korei Północnej. Typowy język nienawiści, stosowany przez ‘prawicowych możnowładców’. Wielki Patriota Adamczyk, który prowadzić samochodu bez wódki nie umie, ale chuj, uratuje Europę przed atakiem DŻENDER i PEDAŁÓW! Człowieku, jesteś tak głupi i brzydki, że żaden pedał by cię nawet kijem nie dotknął!

     Ciekawe, że pedałów najbardziej boją się osoby, które mogę się czuć najmniej zagrożone... Przecież nie wyrucham Kempy Krzaków Beaty, nie ma takiej ilości viagry, która by temu podołała. A dżender? Gdyby nie dżender, to byś kurwa w chacie siedziała, a stary lał Cię pasem za przypalony obiad. Ona jest tak durna, że nie mieści się nawet w najdalszych kwalifikacjach upośledzenia umysłowego... ale żeby upośledzenie umysłowe stwierdzić, najpierw trzeba mieć umysł, który to upośledzenie ma. Ona ma smalec na ryju i łój we włosach... z materii organicznej to tyle.

     Albo heteroseksualne samce o aparycji podkładu szynowego... Ja pierdolę, jasne, będę się w parkach i w zakamarkach bram na nich rzucał, bo mało mam zajebistych kolesi, zadbanych, z wielkimi pytongami (nie kurwa udawanymi 18 centymetrami, będącymi w rzeczywistości skromną ‘dwunastką’), którzy chętnie poddadzą się organoleptycznej ekstazie. Nie kurwa, lepszy będzie Korwin, Adamczyk, Pawłowicz, czy Kempa Krzaków Beata. Ta ostania nie potrzebuje nawet lubrykantu, jej ciało produkuje tyle tłuszczu, że prostytutki z pięciu największych polskich miast obdaruje.





     A skoro już przy drewnie jesteśmy, obejrzałem ostaniu przypadkiem chyba ze trzy wywiady z Alicją Kolina Ruchała Bachleda Curuś Gąsienica Kuzynka Dżdżownica Siostra... Ona jest aktorką, czy zawodowo udaje dyktę? Siedzi kurwa mimoza w te-fał-enowskim ‘dzień-dobry-bezrobotni’ i stęka... ‘yyy... eee... uuu...’ Weź Xennę kochana, myślę sobie po cichu głośno płacząc rzewnymi łzami współczucia, co by Ci to zaparcie przeszło. 

      ‘yyy... wiesz kurwa uuu... eee... medytowałam ostatnio nad zagadnieniem kastingów w El-Ej i Nju Jork sobie kurwa yyy... eee... uuu... nie no tej i zajebiste różnice... ale wiesz kurwa, uuu... yyy... eee... bo ja jestem tak zajebista, że sami mnie obsadzają w oskarowych rolach, których mam na koncie minus pięćset...’ Oglądam to kurwa i po głowie chodzi mi jedno pytanie... ile wstrzymanych przez nią bąków powędrowało po kręgosłupie do mózgu, że ona ma takie posrane spostrzeżenia...? Nie wiem, przy trzecim tysiącu przestałem liczyć... Gwioza od siedmiu boleści się znalazła, znana głównie z hitu pozafilmowego ‘Saga Colin – nogi rozłożone w nowiu’... Bicz Pliz!



     A skoro już przy Bicz jesteśmy, to mam klienta, który chce mnie wyruchać bez mydła w swojej uroczej daczy nad jeziorem i od tego uzależnia dalszą współpracę biznesową. Z jednej strony łechce to moją próżność w chuj, nie oszukujmy się, facet na poziomie, dlatego może sobie pozwolić na taką bezczelność, pewnie byle Kempy Krzaków Beaty by nie posuwał, ale mimo wszystko. Jestem chłopakiem z dobrego, katolickiego domu, gdzie moi fanatyczni rodzice nadal uważają, że w Smoleńsku Ruska zaraza z żydokomuną dokonała zamachu na boga ducha winnego Kaczyńskiego ze świtą, o świcie, a dziadek szedł... menażka... karabin i... zaraz zaraz, to nie tak... nieważne. Nie występuję w gejowskim porno odbywającego się w przestrzeni biurowej. Takie rzeczy, to ja mogę z EmKa uskuteczniać...

     Ale cóż... drugiego takiego jak ja, to szukać ze świecą i zapałkami... choć w przypadku Mr. Small, to raczej ‘za-pałkami’. Ale ja nie chcę, żeby mnie za pałę łapać, tak bez pierścionka, apartamentu na Manhattanie i Mustanga Convertible z 1967. Musze się jakoś z tego bagna wydobyć, bo nie daje mi to spokoju wewnętrznego i kurwa nie egzystuję już jak ten zajebisty nenufar na tafli jeziora, oaza spokoju wchuj.





     Mamy też jakiegoś nowego mistera... Jogurt...? Kefir...? Czy Maślanka...? Jakoś tak się Pan nazywa, kolejna latorośl z Drzewa Celebrytów. Już Dejwid Woliński wali sobie konika, bo nowe mięsko wpadło i sobie z nim samojebki po oralu w kibelku strzela... Nie mój cyrk, nie moje Dejwidy, ja nie przepadam za tak wymuskanymi Kenami... I te tatuaże z cytatami... Łobożekochany! Ojajebię! Co to jest za moda... Polscy ‘gangsta’ z polskiego El-Ej... Niech jeszcze czarna perła te-fał-enowskiej małży sobie jakiś napis jebnie, będzie się to pięknie prezentowało z jej ‘hamerykańskim’ anturażem na scenie IKS-Faktor...

     Zresztą odpadł mój ukochany zespól country, który jako jedyny nie był nastolatką z Sosnowca, ryczącą do mikrofonu prawniczką, czy narcystycznym przerostem formy nad treścią... Nie wiem dlaczego, ale takiego brudnego cowboya żarłbym jak boczek, słowo daję, jak babcię kocham amen! 







   A skoro już przy muzyce jesteśmy, to jebłem dziś śliną na mojego przedpotopowego ‘laptopa’ zakładowego, gdy na jego ekranie zwinnie zaczęła się wić Natasza Urbansky von Józefoitz... Ja kurwa nie wiem, co ona łyka poza spermą Janusza i jego złotymi myślami, ale niech już to odstawi dla dobra własnego i wszystkich obywateli i obywatelek naszego pięknego i miłosiernego kraju!



http://youtu.be/4YcaABauLbo

poniedziałek, 12 maja 2014

zaraza kobiety i brody

     I chuj, obiecywałem sobie, że będę pisać... i skończyło się jak zawsze. Pomijam fakt, iż mam taki zapierdol na zakładzie, że nie wiem w jaki sposób uciekły mi nagle spore ilości czasu i w piątek nadal myślę, ze jest środa. Z dupy jest już połowa maja, nie wziąłem nawet jednego dnia wolnego, a umówmy się, w urlopach, szczególnie na żądanie, byłem miszczem! W roku potrafiłem ich mieć nawet dziesięć. Przynajmniej się coś dzieje i moja praca daje mi całkiem sporo satysfakcji.

    Oglądałem Eurowizję, najebałem się jak szpadel, ale to nic. Wygrała kobieta z brodą. Jak dla mnie... sobie takie, cztery litery mam na miejscu, a zatem dupy mi nie urwało. Niech sobie ma nawet chuja na czole, byle to miało jakąś wartość muzyczną (tak piszę, jakbym kurwa jakimś koneserem był co najmniej). Gdy Dana International zadała szyku, to jakoś ta piosenka wszystkim w duszy grała. Konczity piosenki nie pamiętam. Ale to jest Eurowizja, ona rządzi się własnymi prawami.



     Śmieszy mnie tylko to, jak nagle cała Polska pokochała Donatana i Kleo. Tak to koty wieszali na nich i inne zwierzęta futerkowe, a teraz urośli do rangi Chrystusa Narodów. Oręża do walki z pedałami i dżender. Książę Smoleński Jarosław Mały Niesprawiedliwy obwieszcza koniec kurwa Europy. Hoffmann w oczach Pana Wursta widzi Tuska, a naczelny rozwodnik i przodownik sprzedaży garów metodą ‘na domokrążcę’ - Pan Pazura - napierdala coś o Austrii, jako domu pedofilii ruchających własne dzieci...? Serio? Tylko na to ich stać? Przegraliśmy, trudno, w takich momentach widać faktyczną klasę i animusz uczestników.

    Donatan i Kleo obrażeni na cały świat jadą po Kiełbasie, która z kolei rozpływa się w zachwytach nad naszą propozycją... Dupa boli z zazdrości, bo ‘Europa nie poznała się na tym co dobre’! Chuja! Wolę faceta w spódnicy i nawet kurwa z brodą, niż naszą zawiść, chamstwo i narodową zaściankowość. W Polsce istniej przyzwolenie na obrzucanie fekaliami wszystkiego, co nie jest katolickie, prawe, a przede wszystkim POLSKIE! Ciekawe, że jak ksiądz bzyka dzieci za przyzwoleniem swoich zwierzchników i wiernych, to spoko, bo same się przecież do tego łoża wysadzanego szmaragdami pchały. Facet z brodą, to kurwa koniec świata, plaga egipska i zaraza w jednym.



     A najlepsze, że kurwa rozwodnik Czarek P. miesza w swoją inwokację o kobiecie z brodą wielkiego tancerza Piróga Michała, któremu ewidentnie takie obelgi dodadzą skrzydeł i za chwilę jebnie jakąś wiązankę dla Czarka... będzie to idealne publicity dla jego ‘memuarów’... Kurwa, napisał książkę, a raczej podyktował ‘dziennikarce’ odpowiedzialnej za spowiedź mamy małej Madzi z Sosnowca... ojajebię, jaki smutek i żal, niech uronię kilka czarnych jak heban łez rozpaczy. Nie wystarczą mu wywiady w poczytnych periodykach typu VIVA i Tina? Książkę musiał wydać o swoim życiu...?

     Pozazdrościł chyba Aldonie Felicjańskiej ‘sukcesu’ pisarskiego? Swoją drogą, że Felicjańska ma tak nasrane do łba, że najlepsze i największe szambo nie pomieści tego, co zgromadziła pod kopułą swojej czaszki. I w tym gównie się kąpie i obmywa się tym wszystkim... Obcina włosy i z tej okazji przeżywa medialny mikro-orgazm podczas relacji na żywo z zakładu fryzjerskiego... Nie wiem, co ona kurwa bierze, ale czas już zmienić dilera. W sumie możliwe, że wstrzykuje sobie dokładnie to samo, co Monia Zamachowska. Szczerze, jak kurwa jestem daleki od przemocy i siłowego rozwiązywania spraw (oczywiście oficjalnie, bo nieoficjalnie to inna sprawa), o tyle mam jej ochotę jebnąć, tak mnie wkurwia, że to historia. Ona i jej przydupas mąż! Powinien jej ktoś twarzowe wypłacić, może by się trochę opamiętała. Wyliniała alpaga o aparycji snopowiązałki!

     Zdecydowanie muszę odstawić lekturę Pudelka, inaczej w krótkim czasie trafi mnie jakiś pierun z nieba i żyłka w centralnym ośrodku nerwowym pęknie... a tego bym bardzo nie chciał. Tym bardziej teraz, gdy staję się wyjątkowo powabną istotą dzięki eliminacji mięsa z diety. Piąty miesiąc to już trwa i czuję się zajebiście. I wcale nie jest trudno żyć bez zajadania się martwymi szczątkami zwierząt. Najtrudniejsze jest radzenie sobie z idiotami, którym się wydaje, że mój wybór to jakaś fanaberia. Bo ja mam kurwa cztery lata i decyzja o przejściu na wegetarianizm to to samo, co ochota na lody czekoladowe, zamiast waniliowych.



     Jakaś kurwa wyczesana panna podsuwająca mi na widelcu tatara pod nos, bo ona kurwa wie, że ja to lubię, mięsko jest pycha... niech sobie to mięso w cipsko wsadzi i się zadowoli, bo i tak przy jej cielesności będzie to jedyny kawał mięsa, który między jej niezgrabnymi nogami się znajdzie.

     Albo moja matka, która też jest głęboko przekonana, że to kolejna faza i wkrótce wszystko wróci do normy. Bo przecież ja tak lubię gotować... faktycznie, bez mięsa się nie da, jakby mi co najmniej (odpukać) amputowało ręce, nogi i prawe oko. Przecież to jest mój świadomy wybór, ja mam już 29 lat i 51 miesięcy na litość Pana Boga.

     W Wielkanoc złamałem się i zjadłem galart (galareta, zimne nóżki), który moja mama robi najlepszy na świecie i tak się kurwa rozchorowałem, że lany poniedziałek spędziłem wydalając z siebie wodę dupą! I nie dlatego, że to było zatrute, nie był to też zamach na moje zajebiste jestestwo. Mój organizm zaczął w ten sposób reagować właśnie na mięso. Niestety nie mailem szczególnie wyboru, bo w naszym domu na stole było pińcet rodzajów szynki, kilotona kiełbas wszelkiej maści i grubości, galarety i pieczenie... natomiast jako alternatywę moja mama wspaniałomyślnie zaproponowała mi śledzia, nie zważając na to, że dla mnie nie liczy się, czy to jest ryba, ptactwo czy ssak, nie konsumuję niczego, co wcześniej żyło sobie beztrosko... w hodowli, bądź też dziko.

     Nie wyobrażam sobie teraz powrotu do jedzenia mięsa z pobudek czysto metafizycznych. Matka Boska się ze mnie zrobiła na starość. O ile EmKa nie je mięsa bo nie lubi i ma wyjebane na cierpienie zwierząt, o tyle ja już podchodzę do tematu inaczej. Może też przez to, ze od lat działam w różnych stowarzyszeniach i jestem autentyczną działaczką. Może nie tak jak Michał Piróg, czy Dżoanna Krupa, ale swoją cegiełkę dokładam. Wysyłanie na rzeź zwierząt, tylko dlatego, że mamy ochotę zjeść ich ciała... w tym momencie jest to niewyobrażalne okrucieństwo. 



     Ja sobie próbowałem wmawiać, że to nie tak, że kurwa sranie w banie, wstyd mi, autentycznie jest mi wstyd. Ludzie piszczą, jak słyszą, że w Chinach pożerają koty i psy. A co to kurwa za różnica, jagnięcina jest z małych owieczek, nie rośnie na drzewach, nie jest zbierana podczas sianokosów. To są dzieci owiec! Cielęcina też nie powstaje z połączenia mąki i jajek. To są zabite cielaki. Wiele badań udowadnia, ze organizm ludzki świetnie sobie radzi bez zajadania się padliną. Tym bardziej, że obecnie większość mięsa jest podłej jakości. Warto spróbować, choć wiadomo, że nie od razu Poznań zbudowano...Nawet Teresita suka bura przestawiła się na kwiaty i złapałem ją na gorącym uczynku, jak wpierdalała moje piękne żonkile... I jak jej nie kochać...






     A skoro już przy Poznaniu jesteśmy, to chyba przeprowadzę się do Berlina. Jestem trochę zawiedziony. W sumie nie wiem czego ja się spodziewałem...? Że nagle odkopię dawne przyjaźnie, wszyscy będą mnie adorować, zapraszać na wernisaże i do modnych koktajlbarów...? Tak, właśnie tak myślałem. I wiem, że przesadzam, mam tutaj zajebiście. EmKa po kilku latach frilanserki znalazł fajną pracę w tydzień i o dziwo jest zadowolony i za dużo nie snuje czarnych wizji – szok i niedowierzanie. Teresita z wrażenia podarła całą gazetę...






     Jednak nic nie dzieje się bez powodu i to, że ja ponad dziesięć lat temu opuściłem serce Wielkopolski, było jak drogowskaz. Męczy mnie to, że usilnie się mnie manewruje w różnego rodzaju gierki i porachunki między moimi rodzicami i ich córką, a moją siostrą. Ja mam też kurwa swoje problemy. Chuj mnie obchodzi, że ją wychowali i przyzwyczaili ją do takich, a nie innych zachować... Ja od kurwa dzieciaka pracowałem i dawałem sobie jakoś radę sam, nawet jak było w chuj ciężko. Kocham ich wszystkich bardzo, ale to mnie zaczyna przerastać do tego stopnia, że unikam spotkań towarzyskich i wspólnego biesiadowania.

     A skoro już biesiadujemy, to w długi weekend, gdy nawiedziły nas przyjaciółki z Krakowa w końcu, udało nam się zrobić eksplorację poznańskiej Śródki! Jestem bardzo miło zaskoczony zarówno Rajem, jak i Chichotem. La Ruina wisi mi koło ucha, wszyscy się tak tym zachwycają, że praktycznie rzygają tęczą, a ja ani wymiocin, ani ferii barw nie lubię.


     Poza tym całkiem mili ludzie, miła odmiana po tym, co się odbywa za każdym razem w Dragonie, ostoi i opoce barmanów-celebrytów. Niewiele rzeczy wkurwia mnie tak, jak permanentny foch u pracowników sektora usługowego. Dzięki temu, że ja wydaję pieniądze w danym miejscu, jego pracownicy i właściciel mają możliwość mieszkania w budynkach posiadających okna, a nie pod mostem. Mogą żywić się produktami spożywczymi, które nie przypominają wymiocin gazeli indyjskiej i są bogate w substancje odżywcze. Wreszcie, mogą uprawiać w wolnym czasie socjalizację stosowaną ze swoimi kolegami i koleżankami. Ale nie,.bo lepiej być brudną pizdą, która uzurpuje sobie prawo do tytułu samozwańczej królowej nieuprzejmości i chamstwa...  tym optymistycznym akcentem zakańczam dzisiejsze wypociny amen!